Xiaomi Mijia Car Air Purifier – recenzja

Powietrze wokół nas, pomimo coraz ostrzejszych norm ochrony środowiska, z roku na rok staje się coraz gorsze. Zagęszczenie widocznych pyłów w powietrzu jest zatrważająca. A ilości tych, których nie widzimy, trudno określić w jednym zdaniu. Wystarczy odnieść się do tegorocznych pomiarów poziomów zanieczyszczenia, które w wielu miastach, wielokrotnie przekraczały dopuszczalne normy. Niestety Polskie miasta znajdują się w niechlubnej czołówce w całej Europie. Przykładowo, w Krakowie w ciągu całego roku, aż przez ponad 150 dni, stężenie zanieczyszczenia powietrza przekraczało dopuszczalną normę. Cóż – to widać gołym okiem, a nie rzadko nawet czuć. Swędzenie spojówek, podrażnienie gardła, chroniczne zmęczenie, trudności w oddychaniu, ciągły kaszel, bóle głowy i serca. To tylko niektóre problemy, jakie może powodować oddychanie słabej jakości powietrzem. Skutki te mogą się różnić w zależności od składu chemicznego ziaren pyłu oraz indywidualnych predyspozycji. Nie da się ukryć, że podatność dzieci na negatywne skutki jest większa niż osoby dorosłe. Jeśli więc mamy małe dziecko i mieszkamy w rejonie, w którym średnie normy zanieczyszczenia są często przekraczane, to temat oczyszczaczy powietrza powinien nas na poważnie zainteresować. Od kilku lat coraz większa ilość producentów stara się dostarczyć rozwiązania, które mogą pomóc nam w dbaniu o zdrowsze powietrze w najbliższym otoczeniu. Wcześniej z takich rozwiązań musieli korzystać alergicy oraz osoby mające trudności z oddechem z różnych powodów zdrowotnych. Najczęściej jednak dostępne rozwiązania były bardzo drogie i trudno dostępne. Dziś, każdy mieszkaniec mocniej zurbanizowanego miasta, jak Katowice, Kraków, Warszawa czy Wrocław, nie tylko powinien chcieć a wręcz czuć obowiązek zadbania by on, jak i osoby mu najbliższe oddychały jak najczystszym powietrzem. Jeśli jeszcze nie wiecie dlaczego, wspomnę, chociażby o wielu związkach rakotwórczych znajdujących się w zanieczyszczonym powietrzu. Na szczęście, dzięki ciągłemu postępowi technologicznemu oraz jak nigdy dotąd otwartości rynkowej, dostęp do urządzeń oczyszczających jest bardzo łatwy. A dzięki pojawianiu się nowych marek i wzrostowi konkurencyjności nie tylko zwiększa się efektywność urządzeń, ale też maleje ich cena.

Firma Xiaomi, która wszystkim kojarzy się z rozsądnie wycenianymi produktami przy zachowaniu najwyższej jakości, nie tak dawno wprowadziła serię oczyszczaczy powietrza do użytku domowego – Xiaomi Air Purifier. Zostały one bardzo dobrze przyjęte i docenione przez użytkowników dzięki dużej wydajności, wyjątkowej kulturze pracy i przede wszystkim przystępnej cenie. Xiaomi, bacznie obserwując codzienność mieszkańców zarówno swojego rynku rodzimego – Chin, jak i innych rynków, na których są obecni, zaobserwowali, że wielu z nas dużą część dnia spędza poza domem. Niestety wystarczy spojrzeć na ulice miast w godzinach popołudniowych, gdy wielu z nas wychodzi z pracy. Wygląda to nieciekawie. Nie raz zdarza się, że siedzimy w samochodzie i czekamy w korku otoczeni „mgłą” ograniczającą nam widoczność. Ta mgła stała się głównym celem, z jakim postanowił walczyć nasz dzisiejszy bohater – Xiaomi Mijia. To samochodowy oczyszczacz powietrza wyposażony w filtr Hepa. Postanowiłem sprawdzić, jaka jest jego efektywność i kultura pracy. Czy rzeczywiście okaże się gadżetem wartym swojej ceny? Zapraszam do testu.

Dane techniczne:

  • Model: MiJia Car Air Purifier
  • Materiał: ABS
  • Obsługa: Mi APP dla Androida / iOS
  • Łączność: Bluetooth 4.1
  • Wydajność 60 m3/h
  • Zalecana strefa do pracy 4,2 m2 – 7,2 m2
  • Silnik bez szczotkowy
  • Maksymalna moc: 6,5 W
  • Głośność pracy: 42 dB
  • Przewód o długości 4,5 metra z wtyczką 12V (zapalniczkowa)
  • Filtr oczyszczający z pyłów PM2.5
  • Wymiary: 380x112x112 mm
  • Waga z filtrem: 1,25 kg

Zestaw:

Urządzenie jest dostarczone w podwójnym kartonie. Szarym, zabezpieczającym na czas transportu i wewnątrz białym, wystawowym z rysunkiem urządzenia i danymi technicznymi. Wersja, która do mnie trafiła, ma napisy jedynie po chińsku. Urządzenie jest zabezpieczone za pomocą wytłoczonego styropianu. Całość jest bardzo dobrze chroniona na czas transportu.

W zestawie z oczyszczaczem otrzymujemy:

  • Przewód zasilający z wtyczką do gniazda zapalniczki. Ładowarka do Mijia Purifier niestety nie ma oznaczeń z danymi technicznymi – przynajmniej w mojej wersji.
  • Filtr
  • Zestaw montażowy na zagłówek (pasy, plastikowy uchwyt, skurzana osłona)
  • Instrukcję obsługi i montażu

Zestaw w zasadzie zawiera wszystko, co jest wymagane do prawidłowego i co najważniejsze bezpiecznego montażu urządzenia na zagłówku. Instrukcja obrazkowa w dość prosty sposób wyjaśnia, jak należy zamontować oczyszczacz na zagłówku tylnego fotela.

Jakość wykonania:

Wszystkie produkty Xiaomi, z którymi miałem do czynienia do tej pory zostały zaprojektowane w niezwykle prosty sposób. W ich wyglądzie brakuje jakichkolwiek ozdobników, ale właśnie ta prostota może się podobać. Brak zbędnych elementów, prosta konstrukcja z jednym przyciskiem – nic więcej nie potrzeba. Dzięki takiemu designowi pasuje praktycznie do każdego auta.


Obudowa Xiaomi MiJia Car Air Purufier’a została wykonana z tworzywa ABS. Oznacza to, że jest ona bardzo odporna na upadki i zarysowania. Jej uszkodzenie jest więc trudne. Co gwarantuje, że przez długi okres będziemy mogli wymieniać jedynie filtr bez obaw o stan samego oczyszczacza. Po otwarciu tylnej klapki widać grube zatrzaski oraz sporą ilość wkrętów z grubymi końcówkami. Całość jest mega sztywna. Podczas prób przekręcania czy zginania nie wykazuje żadnych luzów ani nie skrzypi.


Przewód od ładowarki jest średniej grubości. Jest jednak twardy w dotykum, więc nie ma prawa zahaczać o elementy tapicerki. W ciągu kilku tygodniowego testu nie ma na nim żadnego śladu użytkowania.
Bardzo pozytywne wrażenie sprawia skórzana osłona pasów. Idealnie komponuje się z czarną skórzaną tapicerką. Jest przyjemna w dotyku i dobrze zasłania pasy utrzymujące całość na miejscu.


Osłona wnętrza, w którym znajduje się filtr, również jest wykonana i spasowana z idealną precyzją. Otwiera i zamyka się w prosty sposób, a po zamknięciu szczelina jest prawie niewidoczna i regularna na całej długości.

Montaż w aucie:

Jak już wcześniej pisałem, sposób montażu jest dobrze opisany w dołączonej instrukcji obsługi. Montaż, jak i cały test wykonałem w samochodzie BMW E92, w którym tylna kanapa wyposażona jest w dwa zagłówki i zrobiona z czarnej skóry. Oczyszczacz umieszczony na prawym zagłówku jest prawie niewidoczny. Bardzo dobrze wkomponowuje się w szaro-czarną całość. Jego rozmiar nie zasłania widoczności przez tylną szybę. Spokojnie można by zapomnieć o jego obecności.


Niestety sposób podłączenia zasilania w moim przypadku nie jest zbyt dobrze rozwiązany. W samochodach z gniazdami zasilania w bagażniku tego problemu nie będzie. Niestety, jeśli gniazdo zapalniczki znajduje się gdzieś koło kierowcy, przeciągnięcie przewodu przez środek auta, wiąże się z możliwością jego uszkodzenia przez osoby wsiadające/siedzące z tyłu. Musimy również uważać, by nie zaczepić o kabel przewożonymi towarami. Dodatkowo w moim przypadku, gniazdo zapalniczki znajduje się w podłokietniku, który po zamknięciu jest dość ciasny. Na szczęście wtyk jest na tyle niski, że nie ma żadnego problemu.

Aplikacja, uruchomienie:

Konfigurację urządzenia wykonam przy użyciu telefonu z systemem Android. Aplikacja służąca do obsługi oczyszczacza nosi nazwę MiHome. Podczas szukania programu w sklepie Play, można również wpisać Mijia co spowoduje wyświetlenie tego samego programu do pobrania. Tu muszę tylko wspomnieć, że samo uruchomienie oczyszczacza i zmiana trybów wydajności jest możliwa za pomocą przycisku na obudowie – nie wymaga aplikacji. Ta jednak daje nieco większe możliwości i co ważne, informuje nas o ogólnych parametrach pracy, stanie filtra i jakości przetwarzanego powietrza.
Przy pierwszym uruchomieniu na początku musimy zaakceptować regulamin aplikacji oraz wybrać region. Ze względu na aktualny brak oficjalnej dystrybucji naszego bohatera na Europę, musimy wybrać lokalizację Mainland China.


Kolejnym krokiem, jest zalogowanie się do konta mijia/xiaomi. Jeśli nie mamy jeszcze swojego loginy, musimy założyć nowe konto wybierając mały napis Sign up. Aplikacja jest w języku angielskim, ale samo zakładanie konta przebiega po polsku. Do jego założenia możemy użyć adresu e-mail lub numeru telefonu.


Po założeniu konta wracamy do ekranu logowania. Jeśli zakładaliśmy konto poprzez podanie numeru telefonu, musimy pamiętać, by w loginie przed naszym numerem również wpisać +48. Po zalogowaniu, na ekranie głównym wybieramy opcję Add device. A następnie na dole, Add manually.

By pomóc sobie w wyszukaniu urządzenia, na górnej belce możemy wpisać Car. Wybierany z listy wyświetlonych urządzeń Car Air Purifier i zezwalamy aplikacji na włączenie modułu Bluetooth.

  

Po wyszukaniu urządzenia program automatycznie może pobrać dodatkowe pliki. Po tym jest gotowy do użytku. Na środku wyświetli się informacja o jakości powietrza zbadanego za pomocą wbudowanego czujnika.

Na dole mamy kolejno włącznik, wybór trybu automatycznej pracy lub tryb manualny. Prędkość obrotów w trybie automatycznym jest uzależniona od jakości powierzchnia w aucie. Trym manualny pozwala na wybór trzech prędkości.


Dotknięcie palcem środka ekranu spowoduje przeniesienie do okna, w którym znajdziemy kilka dodatkowych informacji. Przepracowany czas pracy, żywotność filtra, stan akumulatora, ilość przetworzonego powietrza.
Oczyszczacz nie wymaga obsługi przy każdorazowym uruchomieniu. W przypadku gdy wyłączenie silnika odcina zasilania zapalniczki, oczyszczacz się wyłącza. Jeśli w aplikacji włączymy tryb automatyczny, to każdorazowo, gdy włączymy zasilanie, aktywny będzie właśnie ten tryb. Aplikację możemy uruchomić, dopiero gdy chcemy sprawdzić jakieś informacje bądź zmienić tryb pracy. Inaczej wystarczy wsiadać i jechać. Ostatecznie, włączenie jej raz na jakiś czas możemy wykonywać w celu sprawdzenia stanu filtra. Jego deklarowana żywotność wynosi 120 dni.

Kultura i efekty pracy:

Poszczególne tryby pracy znacząco różnią się od siebie charakterystyką pracy. W trybie Silent oczyszczacz jest praktycznie niesłyszalny. W drugim trybie, gdy stoimy na światłach, daje słyszeć się lekki szum. Natomiast podczas jazdy lub przy włączonym radiu, praktycznie go nie słychać. Tryb najwyższej wydajności może być już nieco dokuczliwy dla uszu. Jest porównywalny z wiatrakiem lekko rozgrzanej karty graficznej w komputerze lub rozgrzanego laptopa. W trybie automatycznym wydajność działania jest uzależniona od jakości powietrza wykrytej przez czujnik. Najczęściej, przez kilka pierwszych minut może być dość głośno, by już po przefiltrowaniu powietrza w aucie wymagana prędkość wiatraków spadła do minimum.
Efekty pracy trudno jednoznacznie ocenić. Zwłaszcza w przypadku tak krótkiego testu. Po kilku tygodniach na filtrze widać pewną ilość kurzu. Jednak jaki realny wpływ ma to na jakość wdychanego powietrza bez specjalistycznych urządzeń, jest nie do określenia. Czy czuje się zdrowiej … nie wiem ile w tym efektu placebo. Nie da się jednak zaprzeczyć, że stosowanie oczyszczacza zarówno w aucie, jak i domu czy biurze, będzie miało olbrzymi wpływ na nasz organizm przy dłuższym okresie użytkowania.

Podsumowanie, konkurencja:

Jeśli żyjemy w mieście, w którym trudno dopatrzyć się horyzontu przez unoszącą się „mgłę” lub po prostu dużo czasu spędzamy w aucie, a w domu już używamy oczyszczacza, to wersja samochodowa jest gadżetem typu must have. Xiaomi Mijia Car Air Purifier nie zaskoczył mnie jakością wykonania – zaskoczenia nie było, bo ta firma już dawno przyzwyczaiła mnie do jakości premium. Producent również świetnie podszedł do tematu wydajności i kultury pracy. Różne tryby pozwalają na możliwość wyboru wysokiej wydajności, gdy jest potrzebna lub absolutnej ciszy, gdy powietrze jest już oczyszczone. Ważne są również przemyślane wymiary urządzenia. Oczyszczacz umieszczony w taki sposób jak zaleca producent, nie przeszkadza w prowadzeniu auta, a sposób cyrkulacji powietrza powoduje, że jest ono dokładnie „przedmuchane” w całym aucie. Ostatnią zaletą, którą muszę wymienić jest praktycznie bezobsługowe użytkowanie. Konfigurujemy raz i zapominamy. Niestety jest też jedna wada. Podłączenie zasilania wymaga dedykowanej końcówki na kablu. A zasilacz nie ma oznaczeń technicznych. Dlatego w przypadku uszkodzenia ładowarki będziemy zmuszeni szukania nowej oryginalnej sztuki.


Konkurencji na dzisiaj w zasadzie brak. Modele, które można znaleźć na rynku albo cechują się promilem wydajności naszego dzisiejszego bohatera, albo są znacznie droższe i słabiej dostępne. W dodatku część z nich ma tak zaprojektowany sposób montażu, że po prostu przeszkadzają podczas normalnej obsługi samochodu. Xiaomi kolejny raz okazuje się lepsze.

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, wybierając ten tekst i wciskając Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *